Powódź coraz bardziej sieje postrach wśród ludności. Ludzie tracą wiarę w to, co będzie dalej. Wielu z nich straciło dach nad głową i wiele cennych rzeczy, ale to nie wszystko, gdyż powódź zabrała ze sobą zwierzęta, które żyjąc w gospodarstwie przynosiły dochód.
Czy grozą nam epidemie i choroby?
Konsekwencje medyczne powodzi ujawniają się zazwyczaj z opóźnieniem, w chwili gdy żywioł już ustąpił. Jakie spotkają nas popowodziowe epidemie zależy przede wszystkim od tego, jakiego rodzaju zarazki chorobotwórcze występują na zalanym terenie, a następnie od czynników klimatycznych, geograficznych, warunków sanitarnych i opieki medycznej.
Na szczęście nie należymy do krajów tropikalnych, w których bardzo powszechne są choroby wywoływane przez pasożyty obecne w tym środowisku. Niemniej jednak i u nas występują różne drobnoustroje chorobotwórcze. W normalnych warunkach ich agresywność powstrzymują siły obronne naszego organizmu wzmocnione działaniem szczepionek, a także odpowiednią higieną.
Powódź niszczy sieć kanalizacyjną, zalewa szamba, wysypiska śmieci, cmentarze, oczyszczalnie ścieków itp. rozprowadzając uwięzione tam drobnoustroje po całym zalanym obszarze. Zarazki docierają do magazynów sklepowych, gdzie zakażają zgromadzoną żywność. Problemem jest to,. Że ta sama woda niszczy także sieć wodociągową, zaczyna więc brakować wody, która nie jest skażona bakteriologicznie, którą moglibyśmy pić, a także używać do mycia.
Nie może zaistnieć epidemia choroby, którą już wcześniej z naszego kraju wyeliminowano. Dlatego nie musimy obawiać się w Polsce epidemii cholery - ostatnie zachorowania odnotowano w latach dwudziestych naszego wieku. Dur brzuszny też jest zagrożeniem dla naszego zdrowia, jednak nie w Polsce. Ta, częsta jeszcze w latach powojennych, choroba przestała być w Polsce istotnym zagrożeniem. Zarejestrowanych jest u nas 1100 nosicieli duru brzusznego i 200 duru rzekomego, a liczba rzeczywistych nosicieli jest z pewnością większa. Prawdopodobieństwo, ze właśnie na tą chorobę zachorujemy wydaje się jednak niewielkie.
Znacznie bardziej niebezpieczne jest natomiast niebezpieczeństwo masowych zatruć pokarmowych, zwłaszcza tych wywołanych przez salmonelle, zachorowań na czerwonkę, zapalenie wątroby typu A (zwane potocznie żółtaczką pokarmową). Te choroby niestety mogą nas dotknąć, więc musimy zachować wszelkie środki ostrożności. W trakcie i wkrótce po powodzi częste są również infekcje skóry, nieżyty układu pokarmowego i górnych dróg oddechowych. Skóra w bardzo wilgotnej atmosferze jest podatna na uszkodzenia i zakażenia, np. gronkowcami lub paciorkowcami. Gdy nasz organizm ma obniżoną odporność, bardzo łatwo zakazić się możemy zazwyczaj niegroźnymi drobnoustrojami, jak choćby pałeczkami jelitowymi Escherichia sp.
Podobnie jest z górnymi drogami oddechowymi. U ludzi biorących udział w powodzi są one często podrażnione, wynika to z wilgotności powietrza, jak również unoszącego się fetoru oraz stosowania bardzo dużej ilości środków dezynfekcyjnych i czyszczących. Tak zmienione nabłonki to idealne miejsce do kolonizacji przez bakterie, stąd częste anginy, nieżyty dróg oddechowych i inne.
Co robić, by ustrzec się epidemii chorób zakaźnych?
Jednym z narzucających się pomysłów są szczepienia powodzian. Wszystkie autorytety medyczne zalecają jednak ostrożność i ograniczenie takiej akcji do osób najbardziej narażonych na infekcje. Wyjątkiem jest szczepienie przeciw tężcowi - zalecane jednak osobom, które były szczepione nie wcześniej niż przed 5-7 laty.
Żadnego uzasadnienia biologicznego ani epidemiologicznego nie ma szczepienie osób, które przyjeżdżają czy wracają z terenów objętych powodzią. Jeśli już są zakażone, chorować będą w dobrych warunkach, jeśli nie - to poza terenem powodziowym praktycznie nic im nie zagraża.
Najlepszą ochroną jest więc nie szczepionka, a zachowanie higieny, przede wszystkim spożywanie nie zakażonych pokarmów i wody. Jeszcze kilka lat temu zdani byliśmy na beczkowozy dowożące wodę, obecnie dostarczana jest ona w butelkach, o zagwarantowanej czystości.
Należy uważać na żywność, szczególnie pochodzącą z niewiadomego źródła. Niebezpieczne bywają małe sklepiki oraz magazyny.









