Zatoka Pucka dla wielu z nas jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Europie. Trudno się z tym nie zgodzić, odgrodzona od Bałtyku Półwyspem Helskim, cieszy oko o każdej porze roku. Jest miejscem wypoczynku, gdzie turyści z całej Polski znajdą ciszę i spokój, jak również wymarzonym miejscem dla surferów, kitesurferów i całej maści sympatyków deski i wiatru. Musimy jednak pamiętać, że Zatoka Pucka stanowi też miejsce codziennej i ciężkiej pracy mieszkańców wybrzeża. – Z żywych zasobów tego akwenu od setek lat korzystają rybacy – mówi Stanisław Rosmander, szkutnik z Trójmiasta. – Rybołówstwo, to dla wielu osób najważniejsze źródło dochodu.
Jednak z bogactwa fauny Zatoki Puckiej korzystają nie tylko rybacy. – Poławiane flądry, śledzie i dorsze są też źródłem pożywienia dla fok i morświnów – mówi Rosmander. – Dzielą one los tutejszych rybaków, ponieważ korzystają z zasobów tego samego środowiska.
Brak ryb, związany z zanieczyszczeniem środowiska czy z innymi ekologicznymi problemami puckiego akwenu dotykają więc w tym samym stopniu rybaków jak i morświny, dlatego zdaniem ekologów poprawa losu tych zwierząt może być „kołem ratunkowym” dla bytu rybaków.
O licznym występowaniu na tym obszarze morświnów świadczą historyczne przekazy. W latach 20. i 30. ubiegłego stulecia odnotowywano w polskich bazach rybołówstwa dziesiątki, a nawet setki raportów o ich łowieniu w rejonie Zatoki Puckiej i Gdańskiej. Dziś, ci bliscy krewniacy delfinów są gatunkiem chronionym. Ich liczebność na obszarze całego Morza Bałtyckiego to zaledwie kilkaset osobników. Spośród zagrożeń, które przyczyniają się do spadku liczebności populacji morświnów w Bałtyku, jest przyłów, czyli przypadkowe wplatanie w sieci, co jest główną przyczyną ich znacznej śmiertelności.
Jedną z metod ratunku, którą proponują ekolodzy jest system akustycznego ostrzegania morświnów przed wystawionymi sieciami z użyciem tzw. pingerów. Urządzenia te, podwieszane bezpośrednio na sieci emitują dźwięki, które skutecznie płoszą morświny, a nie są z kolei słyszalne dla ryb. W tym roku, ma zakończyć się pilotażowy projekt, który zakłada zainstalowanie pomiędzy Helem a Gdynią kilkudziesięciu pingerów, powstrzymujących morświny przed wpłynięciem do zatoki, gdy na jej wodach będą wystawiane groźne dla nich sieci.









