ÂÂÂ
Jeszcze niedawno traktowane jako bajdy marynarskie stały się realnością: na morzach w regularnych odstępach czasu pojawiają się monstrualne fale wielkości kilkupiętrowych budynków.
Fakty czy mity?
W 1978 roku na północ od Azorów znika bez śladu trafiony falą gigantem kontenerowiec "München" z 28 członkami załogi, najnowocześniejsza wtedy jednostka armatora Hapag-Lloyd. We wrześniu 1980 roku frachtowiec "Derbyshire", 295 metrów długości, 44 członków załogi znika bez śladu u wybrzeży Japonii bez nawet jednego nadania SOS. 15 luty 1982, leżące przed Kanadą Grand Banks: trafiona wodnym monstrum tonie cała platforma wiertnicza z 84 osobową obsługą. W 2001 roku, na wschód od wybrzeży argentyńskich ulegają poważnemu uszkodzeniu wycieczkowce: niemiecki "Bremen" i angielski "Caledonian Star". Dziesięciopiętrowa ściana wody rozbija okna mostku "Bremen", powodując spięcia elektroniki i unieruchomienie maszyn. Pół godziny później załodze udaje się uruchomić zapasowy diesel, co ratuje stojący w międzyczasie bokiem do fal z przechyłem 40° statek przed nieuchronną katastrofą.11 września 1995 roku Kapitan Ronald Warwick dowodzący "Queen Elisabeth II" nie wierzy własnym oczom: "Wyglądało, jakby klify Doveru zbliżały się w naszym kierunku!". Na kursie znajdującej się pod jego dowództwem jednostki pojawiła się fala wysokości 26 metrów. Nieco wcześniej inna fala uderza w wierzę wiertniczą "Draupner-E" na Morzu Północnym. Jej mierniki laserowe informują inżynierów o wysokości fali: 26 metrów.
Choć istnieje wiele opisów podobnych fenomenów, przez lata świadkowie tych wydarzeń i statystycy nie mogli dojść do porozumiania. Pierwsi opowiadali o falach wysokości dziesięcio piętrowych budynków, drudzy spychali te historie w stronę bajdurzeń i marynarskich legend. Tak potwornych fal, które mają powstawać w orkanach, a czasem pojawiają się po prostu z nikąd, fizyka w zasadzie nie przewidywała. Dotychczasowe teorie wspominały o możliwości powstania takiej fali raz na 10.000 lat.
Tymczasem Europejska Agencja Kosmiczna ESA na początku 2001 zarejestrowała w ciągu zaledwie trzech tygodni aż dziesięć fal wysokości 25 metrów w różnych miejscach naszego globu.
Rzeczywistość wygląda poważnie: co roku w sztormach znika bez śladu około dwustu statków, w tym prawie tuzin tych największych, jednostek przekraczających 200 metrów długości. Nie zawsze winę da się zrzucić na wyeksploatowane stare statki, lub niekompetentną załogę.
Od trzech lat mity są realiami. Centrum Badań Morskich GKSS koło Hamburga opublikowało wyniki badań prowadzone za pomocą zdjęć satelitarnych ESA. Projekt MaxWave ukazał niepokojące fakty: 40 metrowe fale nie należą do żadkości; ba, są częstsze, niż przypuszczano. Na terenie samego pola naftowego Gorm Ölfield na Morzu Północnym w ciągu dwunastu lat w pułapkę radarową naukowców wpadło 466 fal gigantów!
W trzech postaciach
Jak powstają takie fale? W odróżnieniu od tsunami (potężnych fal występujących jako konsekwencja ruchów tektonicznych dna morskiego) freak waves, jak nazywa się je po angielsku, związane są z wodami powierzchniowymi i spotykane na pełnym morzu. Obserwacje, zdjęcia oraz zapisy pomiarowe ukazują trzy formy, pod którymi giganty te mogą występować.
Kaventsmann jest pojedynczą nieforemną falą, która z relatywnie wysoką szybkością porusza się po morzu, również z kierunku niezgodnego z ruchem pozostałych fal. Potrafi osiągać wysokość nawet dziesięciopiętrowej kamienicy, ale jest na tyle niestabilna, iż utrzymuje się zaledwie przez krótki okres czasu. Przypadek "Bremen" ukazuje właśnie Kaventsmanna. Naukowcy udowodnili, że fala ta występuje nie tylko na południowym Atlantyku, lecz jest również możliwa na Morzu Północnym czy nawet naszym rodzimym Bałtyku.
Trzy Siostry tworzone są przez trzy następujące krótko po sobie fale o wysokości przekraczającej nieżadko sto procent wysokości pozostałych fal. Taka grupa trafiła "Queen Elizabeth II" w drodze z Europy do Nowego Yorku zrywając większą część nadbuduwek. Ich groza polega na możliwości osiągnięcia rufy statku, zanim ten wyjdzie z doliny tworzonej przez pierwszą z Trzech Sióstr. Może to doprowadzić do wywrócenia jednostki stępką do góry lub jej natychmiastowego zatonięcia.
Z kolei Biały Szkwał jest ekstremalnie stromą, czasami wręcz pionową ścianą wody, mogącą mierzyć nawet dziesięć kilometrów szerokości. Odnotowany został w Zatoce Biskajskiej oraz na południe od wybrzeży RPA. Film "Gniew Oceanu" ukazuje potęgę i grozę tego typu fali.
"Anormalne indywidualne fale" - to nomenklatura naukowa - tworzą się szczególnie często tam, gdzie wiatr zderza się z silnymi prądami morskimi lub wodnymi wirami. Prądy morksie są na brzegach wolniejsze, niż w swoim centrum, co powoduje fokusowanie się fal, jak to ma miejsce z wiązką światła w soczewce. Fenomeny tego typu są możliwe na Golfstromie północnego Atlantyku, czy na Agulhastromie przy RPA, nawet podczas w miarę dobrej pogody, jak mówią naukowcy.
Innym źródłem generującym niebezpieczeństwo jest nakładanie się na siebie fal o różnej szybkości i amplitudzie: systemy takie mogą się spiętrzać w tak fatalny sposób, że doprowadzają do powstania freak weaves. Również regiony w których systemy fal nadbiegają z różnych kierunków mają podobne zadatki. Jeśli dodatkowo dochodzi do spotkania dłużej trwającego sztormu i fali której ruch jest przypadkowo zsynchronizowany z kierunkiem i siłą wiatru, dochodzi do dodatkowego "wyhuśtania się fali w pionie" jak określają to naukowcy. Dlatego ryzyko spotkania z gigantami jest w miesiącach zimowych dużo wyższe, niż latem.
Realna groźba
Wolfagng Rosenthal, szef projektu MaxWave z GKSS, śledzący freak waves za pomocą satelitów, uważa, że na bierząco około 20 takich fal porusza się po morzach i oceanach naszego globu. "Wielu fachowców podśmiewało się latami z tego tematu - mówi Suzanne Lehner z niemieckiego Centrum Badań Przestrzeni Kosmicznej - dopiero teraz powoli pojawia się przekonanie, że są one naprawdę poważnym zagrożeniem dla żeglugi".
"Czas na nowe idee - mówi Rosenthal - Moim zdaniem w ciągu ostatnich trzydziestu lat przynajmniej 22 jednostki długości ponad dwustu metrów zostały zatopione przez fale giganty. Należy więc wyjść z założenia, że czterdziestometrowe ściany wody będą w przyszłości tak samo pojawiać się bez ostrzeżenia i stanowić poważne zagrożenie dla największych nawet jednostek".
Źródło: Leo Walotek-Scheidegger / 4mare.com
Zdjęcie: Newfoundland Offshore
Źródło: wikipedia
